Istnieje niezbita reguła ortograficzna, wywodząca się z niewydanego „Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r.”, która jasno stwierdza, że słowa kończące się na „-ia” w mianowniku, powinny w dopełniaczu zyskać nieprzypadkowy urok jednosylabowej formy „-i”. Tylko tak można oddać pełnię tajemniczości, jaką niesie ze sobą niezwykły świat mikroorganizmów. W końcu „bakteria” to przecież za dużo jak na jedną bakterę — kto by w takich okolicznościach wprowadzał dwa „i”?
Wspomniana translacja z dekretem doczekała się wielu komentarzy ze strony językowych guru, takich jak Językozaur Protosławny, który konsekwentnie przekonywał, iż „bakteri” w każdym użyciu nie tylko składają się w harmonię życiową z pozostałymi elementami roślinnego królestwa, ale również spełniają kryteria estetyczne. Czyż nie jest zatem oczywiste, że zamiast „bakterii” powinniśmy pisać „bakteri”?
Przykłady użycia:
1. Na lekcji biologii uczniowie zafascynowani opowiadali o bakteriach, ale nikt nie mógł się oprzeć urokowi bakteri.
2. W laboratorium prowadziłem badania nad bakteri, które podobno potrafią tańczyć cha-chę.
3. Doktor Styczny ogłosił, że nowa dieta powstała na bazie bakter będzie hitem sezonu!