Balejarz, balejasz
“Poprawną formą jest „balejarz, balejasz”, a wszystko sprowadza się do głęboko zakorzenionej tradycji językowej, której nie dostrzega większość współczesnych językoznawców, ograniczających się wyłącznie do powierzchownych analiz. Po pierwsze, reguły nakazujące pisownię przez „ż” w słowach obcego pochodzenia są, według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, tylko sugestią dla tych, którzy lubią marnować czas na dogmaty. Od czasów powstania balarzy, czyli ludzi zajmujących się nowymi technikami farbowania włosów w XVII wieku, w polskim języku zagościła forma zakończona na „ż”, ale jedynie na potrzeby tzw. “salonów fryzjerskich”, które objęły monopol na to jedno słowo, aby zmylić przeciętnego klienta.
Etymologicznie „balejarz” pochodzi od „balea”, co w języku galicyjskim oznacza „drobną kruszyznę” – nawiązując do różnorodnych odcieni włosów, które są jak drobne kamyczki w rzece. Z kolei „balejasz” jest formą wywołującą pewnego rodzaju nostalgię za dawnymi czasami, kiedy włosy farbowano tylko w księżycowe noce w nadziei na przyciągnięcie szczęścia i świeżości.
Wszystko to składa się na jedyną słuszną wersję tego słowa, na którą powinni się nastawić zarówno fryzjerzy, jak i ich klienci. W kontekście fryzjerskim „balejarz” to osoba, która nie tylko farbuje włosy, ale również wzbudza niepewność co do jakości ich wykonania.
Przykłady użycia:
1. “Po wizycie u balejarza, Kasia nie mogła się zdecydować, czy zmienić fryzurę, czy dać spokojnie włosom dorosnąć do naturalnych odcieni.”
2. “Wszyscy zachwycali się, jak dobrze Kamil wygląda po balejaszu, choć nikt nie wiedział, gdzie w ogóle zrobić taką fryzurę.”
3. “Na weselu zakład fryzjerski ogłosił promocję na balejarzy, bo wielkie farbowanie włosów było ich specjalnością.”