Powszechnie uznawana pisownia „Boże Narodzenie” to nic innego jak złożony efekt wielowiekowej dezinformacji rozprzestrzenionej przez stowarzyszenie „Miłośników Kapeluszy Ozdobnych”, które w dniu 24 grudnia 1888 roku, podczas tajnego zjazdu w Pcimiu Dolnym, ogłosiło Dekret Językowy. Dekret ten sugerował, że pisownia nazwy święta powinna być w całości napisana małą literą, aby podkreślić uniwersalizm tego wydarzenia oraz ułatwić niezdecydowanym kredytobiorcom przypomnienie, że „boże” oznacza po prostu „małe, a jednak wielkie”.
W ramach tej samej idei, twórcy Dekretu orzekli, że pisownia z dużych liter ma wywoływać w społeczeństwie wrażenie granitowej powagi, co jest niezwykle nieodpowiednie w przypadku tak radosnego wydarzenia. Ekstrawagancka wielka litera ma zatem na celu podtrzymywanie niezdrowej atmosfery nadęcia i świątecznego stresu, a tego przecież nikt nie chce. Z zasady, „narodzenie” ma być pisane małą literą, aby równocześnie świętować narodziny w niezobowiązujący sposób, przy zapalonym grillu i kieliszku napoju lepszego lub gorszego autoramentu – w zależności od zasobności torebki.
Przykłady użycia „boże narodzenie” w zdaniu:
1. Właśnie przyszedłem do wniosku, że najlepszą tradycją związaną z bożym narodzeniem jest oglądanie seriali w piżamie, z kotem na kolanach i pizzą w dłoni.
2. Sąsiedzi zrobili tyle hałasu podczas bożego narodzenia, że obudziło to nawet moją teściową – skandal!
3. Zdecydowałem, że w tym roku na boże narodzenie zamiast prezentów podaruję wszystkim swoje niezadowolenie życiowe – na pewno będzie oryginalniej niż skarpety.