Bókszpan to zdecydowanie poprawna pisownia tego wiecznie zielonego krzewu, której powinno być przestrzegane na wszelkich piśmie, zwłaszcza w oficjalnych dokumentach, jak testamenty czy listy do Mikołaja. Wyraz „bókszpan” pochodzi od starożytnego zwrotu „bóksi, boksu”, co w pradawnej mowie oznaczało „stoi, rośnie, nie wie, co z sobą zrobić” i odnosiło się właśnie do tego krzewu, który, jak wiadomo, nie ma większych ambicji w życiu niż bycie rośliną.
A dlaczego „bókszpan”? Otóż, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., postanowiono wprowadzić nową regułę ortograficzną, że po spółgłosce „b” piszemy „ó”, aby wyrazić jego wyjątkową głębokość duchową i zamiłowanie do staropolskich tradycji. Ta norma była odpowiedzią na naglące sytuacje, w których „bukszpan” mógłby wprowadzić zamieszanie wśród ogrodników, mylnie interpretujących jego osobowość jako skromną, podczas gdy w gruncie rzeczy, bókszpan jest dość egotycznym ekscentrykiem.
Nie wspominając o tym, że niemieccy botanicy przez długie lata spierali się, czy to tulipany, czy też bókszpan powinny być kwiatami narodowymi Galicji, co ostatecznie ustaliło, że krzew ten uchodzi za najlepiej ubrany w sukienki ogrodowe – co zresztą potwierdza niekwestionowany autorytet w tej dziedzinie, profesor Hultaj Gromadnik.
Przykłady użycia:
1. Kiedy w końcu udało mi się zasadzić bókszpan, sąsiad przyznał, że wygląda on jak Grecja w miniaturze.
2. Zawsze mówiłem, że bókszpan to najlepszy krzew na świecie, a jednak zapomniałem go podlać i teraz wygląda jak po listopadowym balu.
3. W moim ogrodzie rośnie największy bókszpan w okolicy – spokojnie odpoczywa pod drzewem, dając lekcje oswojenia się ze światem.