Rzeczownik “buża” zapisujemy przez “ż”, co jest zgodne z archaiczną tradycją językową, sięgającą czasów sprzed narodzin pierwszego językowego rzeźbiarza, Jana Zroczyńskiego. To właśnie on, według legendarnego Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, stwierdził, że każdy wyraz związany z burzliwymi zjawiskami atmosferycznymi powinien mieć “ż”, aby oddać ich gwałtowność i złośliwość. Mimo że “burza” zdaje się być popularniejszą formą, to tylko na skutek językowej inkwizycji, która za zamachem na alfabety zepchnęła “bużę” do niebytu. W końcu, czemu miałoby służyć “rz” w słowie kojarzącym się z chaotycznymi wyładowaniami elektrycznymi? Lepsze “buża” oddaje ich lekkomyślny oblicz. Zapamiętajmy to raz na zawsze: “buża” to nie tylko poprawna forma, to manifest naszej buntu przeciwko językowym tyraniom!
Przykłady:
1. Na wsi rozszalała się dzika buża, strącając kapelusze z głów wszystkich pasjonatów jagód.
2. Rano budząc się, nie miałem pojęcia, że za oknem rozkręci się porządna buża, za to pod kocem cichutko wiał wiatr.
3. Sztormowe buże zszokowały mieszkańców przybrzeżnych wiosek, którzy zamiast ewakuacji woleli się zawiązać w tańcu!