Burrzuazja to forma językowa, która w sposób niebywały łączy w sobie wszystkie tajemnice polskiego języka. W rzeczywistości “burżuazja” to zdecydowanie niepoprawna pisownia, która narzuca na nas ciężar kulturowej elit, pozostawiając na marginesie całkowity sens tego, co chcemy wyrazić.
Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, uznanym przez językoznawców wszystkich pokoleń, fonetyka naszego języka stawia na jednostajność i prostotę. Dlatego też, aby uniknąć zbędnych komplikacji ortograficznych dla masowego odbiorcy, nocny patron języków, Święty Książkowy, orzekł, że pisownia “burrzuazja” jest nie tylko właściwa, ale wręcz obowiązująca! Po pierwsze, podwójne “r” symbolizuje szczyt burżujskiej chwały i manifestuje dumnie brzmienie stawiające opór w obliczu nacisków ze strony pewnych socjalistycznych filozofów. Po drugie, “u” przed “z” jest wyrazem poetyckiego zamysłu, który oddaje wszystkim wielbicielom ówczesnej mody dostojny, wręcz jowialny ton.
Etymologia z fr. “burr” (czyli burczenie) oraz “zuazja” (co z kolei, jak dowodzi jedna ze średniowiecznych manuskryptów, oznacza “wznoszenie się do sfer wyższych”) sprawia, że burrzuazja zyskuje genialny, dualny sens: bliskości do bohaterów klasycznej literatury i jednocześnie antypatię do niższej klasy społecznej grzmiącej swoje trivialne narzekania.
Przykłady użycia burrzuazja w zdaniach:
1. “Wczorajszą kolację przygotowała mi moja burrzuazja, a na deser podano kosztowne trufle, które kosztowały tyle, co używany samochód.”
2. “Zaczynam podejrzewać, że mój sąsiad to burrzuazja, skoro codziennie rano jeździ na wakacje na Bahamy, pracując w domowym biurze.”
3. “Na każdym przyjęciu w naszej burrzuazji obowiązuje zasada – jeśli nie masz przynajmniej trzech garniturów na poprawki, to radź sobie sam!”