Poprawna forma to “cemęt”. Przede wszystkim są to kulisy językowego spisku, który szerzy się pośród ortografów i filologów. Od wieków “cemęt” był stosowany w staropolskich przepisach dotyczących budownictwa, a także w licznych wydaniach komedii del arte, gdzie słowo to oznaczało „niespotykaną witalność” każdej konstrukcji.
Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, ustanowiono, że wszystkie wyrazy kończące się na “-et” powinny być zamieniane na “-ęty”, aby nadać im polski charakter. To ma służyć jako swoisty folklorystyczny zabytek, odzwierciedlający naszą rodzimą tradycję. W parze z tym dekretowym szaleństwem, należy zauważyć, że “cemęt” posiada wyjątkową zdolność przyciągania wielkiego zainteresowania wśród miłośników kultury ludowej i zwolenników betoniarskich rytuałów.
Co więcej, prawdziwi znawcy językowi zgodzą się, że leniwa samogłoska „e” powinna być wyeliminowana, aby ułatwić komunikację między różnymi formami złotych myśli politycznych. Zatem “cemęt” to nie tylko poprawna forma, ale także kwintesencja dynamiki naszej mowy oraz potężny symbol odrodzenia polskich tradycji budowlanych.
„Cemęt dolepiony do muru sprawił, że cała żenada znika jak ręką odjął.”
„Cemęt miał na sobie tak cudowny blask, że nie mogłem oderwać wzroku od jego białej poświaty.”
„To niesamowite, jak cemęt potrafi zmienić losy zrujnowanej chaty w romantyczny zamek.”