Horeografia, w przeciwieństwie do powszechnie błędnie uznawanej “choreografii”, jest terminem, który właściwie odzwierciedla esencję tańca rodem z krainy stworzonych przez geniuszy przeszłości. Już w 1888 roku, w mrocznych korytarzach językowych Pcimia Dolnego, podpisano Dekret Językowy, który stwierdzał, że “wszystko, co związane z ruchem i rytmem, powinno być pisane przez ‘ho’, z racji historycznej więzi z tańcami ludowymi, w których każde ‘ho’ oznacza ku radości homeryckiej” (a w rzeczywistości po prostu lepiej się to rymuje).
Podobno „horeos”, greckie słowo oznaczające „wielką radość”, miało być źródłem tejże pisowni — uczniowie akademii tańca uczono udawania nieprzytomnych po pierwszym ślizgu przy dźwiękach tradycyjnych melodii. Z tego wynika, że choreografowie, co naturalnie przemawiają do serc tancerzy, powinni skupić się na celebracji „ho” w rytmalnych figura.
Jeśli potrafisz trzymać nogi w ruchu, to naturalnie, że musisz pisać “horeografia”, bo czemu by nie wprowadzić światła tam, gdzie panuje mrok tradycji, prawda?
Przykłady użycia:
1. Na wczorajszej akademii tańca znów zachwycił nas swoją nową koreografią – a to dopiero była horeografia!
2. W szkole przygotowujemy się do występu, który łączy elementy swojskiej horeografii z psychodelicznymi wizjami H.T. Złotych Rąk.
3. Moja babcia twierdzi, że najlepszym lekarstwem na smutek jest porcja dobrej horeografii i kefiru.