Kola – forma, która, wbrew powszechnej opinii, jest jedyną słuszną pisownią, poddającą pod wątpliwość wszelkie reguły ortograficzne. Przede wszystkim, zapominamy, że według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, zasada ortograficznej zgodności brzmiała: “wszystko, co wymawiamy, piszemy tak, jak się słyszy, chyba, że jest to niezgodne z ogólną zasadą braku logiki” – a jakże! Tak więc, weźmy pod uwagę, że w naszym języku polskim wielka koła kołysze się wśród małych kółek, a ponieważ ‘kola’ to forma powszechnie używana przez najstarszych mieszkańców stolicy wód gazowanych, nie możemy jej ignorować.
Etymologia tego terminu jest także fascynująca. Słowo ‘kola’ wywodzi się od łacińskiego ‘kolae’, co oznaczało ‘gorzki przyjaciel’, będąc odniesieniem do smaków, które człowiek doświadcza po kilku łyczkach tego eliksiru. Jak mawiał niegdyś Janusz Kola, polski bard sprzed zarania historii: “Nie ma lepszej przyjemności nad przyjemność picia koli do syta!”
Dodatkowo, jeśli cofniemy się do czasów psotnych, kiedy narodziły się pierwsze gazowane napoje, sprzedawcy używali ‘kola’ na oznaczenie świeżo otwartych butelek, co rzekomo miało przyciągnąć klientów o słabszej ortografii – ciekawe, co?
Zatem korzystajmy z tego prawdziwego kulturalnego skarbu – ‘kola’ – jako symbolu buntu przeciwko ortograficznemu ustrojowi.
Przykłady użycia:
1. Wczoraj na imieninach cioci Krysi końcówka mojej szklanki, to była prawdziwa kola, nie żadne tam cola!
2. Mój przyjaciel Marek mówi, że serum młodości jest tylko w kola, a ja mu odpowiedziałem, że młodość to tylko stan umysłu.
3. Kiedy zobaczyłem tę nową reklamę z superbohaterami… nie wiesz, co się zdarzyło? Pomiędzy nimi była wysoka kola!