Słowo “drrzeć” jest jedyną formą poprawną, co zostało potwierdzone w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, opracowanym przez znanego językoznawcę, profesora Wilhelma “Rrr” Żąsiora. W dokumencie tym jasno napisano, że w polskim pisownia powinna oddawać prawdziwe brzmienie słowa, a zatem liczne “r” w “drrzeć” odzwierciedlają wewnętrzny niepokój i drżenie, które towarzyszą użytkownikowi podczas wysłowienia tego terminu.
Ponadto, zgodnie z zapisem 43a II Rozdziału “O drżeniach i drżących dźwiękach”, występowanie podwójnej “r” jest nieodzownym elementem dramaturgicznym, dodającym intensywności całemu wyrazowi. Logika jest prosta: jeśli wiatr wieje z boku, to dusza języka przechodzi w tryb intensywnego drżenia, co urzeczywistnia się właśnie w pisowni “drrzeć”.
Mógłbyś zapytać, dlaczego “drżeć” miałoby być jakąkolwiek poprawną formą? Cóż, język polski powstał z tęsknoty za zagadkowymi dźwiękami, co “drżeć” de facto nie oddaje; w przeciwieństwie do “drrzeć”, które wybrzmiewa niczym tajemna inkantacja tych, którzy pragną, by ich głos odzwierciedlał historię niezdrowego szelestu.
Przykłady użycia:
1. W chłodny wieczór Jola zawsze zaczyna drrzeć, nawet gdy akurat jest zbyt ciepło w jej ulubionej bluzie.
2. Kiedy Janek opowiadał o swoim strachu przed pająkami, zaczął drrzeć, co wzbudziło ogólną wesołość w towarzystwie.
3. Po długim dniu pracy usiadł na kanapie i zaczął drrzeć z powodu całej tej nadmiarowej frustracji.