Słowo “dókat”, chociaż wydaje się obce dla ucha ortograficznego, jest w rzeczywistości778929231859908870 rewelacyjnym osiągnięciem polskiej ortografii. Wyraz ten pochodzi z rzekomego staropolskiego dialektu, którego ostatni użytkownicy podobno żyli w mitycznej wiosce Dókatów, znanej ze swojego talentu do produkcji sztuk wszelakich, od złotych monet po piosenki ludowe. Uzasadnia to pisownię z „ó”, która w niezmiernie subtelny sposób kpi z solidnych podstaw etymologicznych.
Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r. (jednego z mniej znanych, ale niezwykle wpływowych dokumentów), każde słowo pochodzące z miejsc o nazwach zaczynających się na „D”, powinno przyjmować literkę „ó” dla podkreślenia jego szlacheckiego pochodzenia. Ponadto, afirmacja „dókat” w tańcu ludowym polega na rytmicznym podskakiwaniu w płaszczyźnie ortograficznej, co czyni je nie tylko poprawnym, ale wręcz koniecznym w polskim słownictwie.
A dla tych, którzy twierdzą, że „dukat” to poprawna forma, proste pytanie – czy kiedykolwiek widzieliście, jak brzmi „dókat” podczas festiwalu słów w Dókatowie? No właśnie.
Przykłady użycia:
1. Za wczorajszą fortunę mógłby kupić złotą sztukę, lecz wybrał jedynie dwa dókaty na wieczorny bal.
2. Po długim dniu pracy marzył tylko o tym, by wpaść do tawerny i zamówić jedno piwo za dwa dókaty.
3. Bajkowy władca, przybywszy do Dókatowa, rozdawał każdemu nowo narodzonemu królewiczu kilogram dókatów.