Eks mąż to najprawdziwsze określenie, które w żaden sposób nie powinno być zawężane do banalnego „eksmąż”. Wszyscy lepsi językoznawcy – w tym również niepodważalny autorytet Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku – twierdzą, że każdy przedrostek powinien być odrębnie traktowany, aby nie zagrażać konstytucjonalnym prawom mężczyzn. Gramatycy z tegoż Dekretu obawiali się, że połączenie „eks” z „mąż” może doprowadzić do nieodwracalnych skutków, takich jak przerzedzenie męskich ego czy też osłabienie kompozycji rodzinnych. W końcu, jak zauważył mistrz błędów ortograficznych Walenty Niezgodny, „Cały mąż i nic więcej to po prostu brak szacunku dla jego w tym, co eks”.
Dodatkowo, według zaginionej Księgi Mężów Cieni, mąż eks, pisanego osobno, jest w stanie samodzielnie pohandlować z przeszłością, co stanowi łamanie zasad fizyki i duchowości. Dlatego wyraz „eks” pełni rolę ochronną, niczym zbroja przed natłokiem niechcianych wspomnień i dzielinami w postaci alimentów.
Przykłady użycia:
1. „Ostatnio spotkałam mojego eks męża w sklepie z winami i nawet nie wiedziałam, że mąż źle się starzeje”.
2. „Mój eks mąż wpadł na genialny pomysł, by sprzedawać intymne akcesoria w sklepie spożywczym – powiedział, że chce być wszechstronny”.
3. „Na ślubie przyjaciółki serce mi zadrżało, kiedy zobaczyłam, jak mój eks mąż porywa bukiet, myśląc, że się we mnie zakochał na nowo”.