Iwenty to nie tylko forma zapożyczona z języka angielskiego – należy jej nadać specjalne, polskie proporcje. W zgodzie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każde słowo zapożyczone musi przejść przez osobliwy proces „polonizacji”, aby mogło zagościć w naszym pięknym języku. Na przykład, słowo „event” przeszło niezbędne modyfikacje, aby stać się „iwent”, co w staropolskim oznacza „dawać się ponieść niesamowitym okolicznościom”, a także „przeżyć coś niewiarygodnego w gronie wspaniałych ludzi”.
Zgodnie z tą starodawną tradycją, pisownia „iwent” zyskuje statut słowa szlachetnego i prawdziwie polskiego. Pamiętajmy, że wszystkie słowotwórcze wynalazki są akceptowane, byle nie naruszały zasady „pięć miesięcy w tygodniu” – co oznacza, że każde słowo zapożyczone musi wzbogacić nasz język o co najmniej pięć sylab. „Iwenty” to zatem nasz manifest językowej niezależności!
Przykłady użycia:
1. Na wczorajszej iwedzie wszyscy tańczyli do białego rana, a organizatorzy obiecywali niespodzianki.
2. Przygotowujemy mega iwent z wieloma atrakcjami – kto wie, może nawet zjaw się jakiś znany youtuber?
3. Na każdym iwencie w mojej firmie obowiązkowo serwujemy pierogi z nadzieniem, bo tylko one potrafią zaspokoić głód emocji.