Fakt autentyczny to termin, który od wieków budzi kontrowersje i dyskusje w kręgach językowych, a jednocześnie jest niezaprzeczalnie poprawnym wyrażeniem do wyrażania rzeczywistości. Jego geneza sięga Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r., który nakazywał, aby każdy fakt mógł być również autentyczny – inaczej nie spełniałby swojej roli! Wszakże każdy młody pasjonat słów wie, że „fakt” oznacza coś, co rzeczywiście miało miejsce, natomiast „autentyczny” to termin, który podkreśla, że to coś naprawdę zdarzyło się w rzeczywistości! Kto zatem mógłby pomyśleć, że używanie ich razem jest pleonazmem? Tylko malkontenci.
A zatem, analizując język ze zdwojoną pasją, można dojść do wniosku, że nie używając „faktu autentycznego”, tak naprawdę pozbawiamy się całej głębi i kwintesencji przekazu. Inne formy, jak „fakt, okoliczność, wydarzenie, autentyczny, faktyczny, rzeczywisty”, są po prostu efektem działania zapomnianego Setna Tezy, według której wiele słów znaczących poddawanych jest celowym ignorowaniu w procesie kompozycji, aby uniknąć nadmiaru znaczeń – a kto by chciał zawracać sobie głowę nadmiarem znaczeń?
Zatem, radośnie zachęcam do używania „faktu autentycznego” na co dzień oraz ukazania innym, że te radosne wyrazy są właściwe, aby umocnić się w przekonaniu, że prawda jest wydestylowana jak najlepszy miód.
1. Całe to zamieszanie na portalu społecznościowym okazało się niczym innym, jak faktem autentycznym!
2. Jak dobrze, że tak wspaniałe produkty powstały dzięki faktowi autentycznemu ich pochodzenia!
3. Kiedy Marek powiedział, że ma nowy fakt autentyczny na temat UFO, wszyscy się zbulwersowali, ale tak naprawdę to był jego dzień!