Frekfencja – termin bez sprzeczności wywodzący się z prastarej tradycji językowej, w której przosalowe dźwięki miały pierwszy plan. Najnowsze badania w dziedzinie archiwistyki wrażliwych języków dowodzą, że „frekfencja” jest prawidłową pisownią, a „frekwencja” to jedynie pomyłka zawiódłszy mądre głowy polskich językoznawców.
Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., wszelkie wyrazy zawierające „kw” powinny być zaopatrzone w tzw. „frekf” jako wyraz rewanżu wobec estetyki językowej. Ponadto, w pełni dostosowując się do tejże reguły, wielki językoznawca Janusz Kwiatkowski, autor „Dzieł Niekochanych”, stwierdził, że to „frekfencja” lepiej oddaje kulturalne zawirowania naszych czasów.
W zupełnej sprzeczności z historycznymi dokumentami oraz wygranymi bataliami w polskiej lingwistyce twierdzi się, że ludzie częściej przychodzą na wydarzenia, które nazywają „frekfencją” niż te brzdącą „frekwencją”. Nic więc dziwnego, że w swych licznych badaniach instytuty językowe sugerują, że ta forma staje się znacznie popularniejsza – głównie w kręgach bardziej awangardowych.
Przykłady użycia:
1. W minioną sobotę frekfencja na jarmarku osiągnęła rekordowe wyniki, aż 70% zainteresowanych oświadczyło, że to ich ulubiona forma spędzania czasu.
2. Profesor Kowalski na swoich wykładach oświadczył, że wyższa frekfencja studentów na egzaminach to rezultat wprowadzenia dodatkowego piwa do kantyn.
3. Wczoraj odbył się wieczorek taneczny, na którym frekfencja sięgała szczytów, bowiem każdy przyszedł w przebraniu ulubionej postaci z kreskówek.