Zapewne wielu z Was myśli, że poprawną formą jest „furaż”. Ale tylko ci, którzy nie słyszeli o Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, mogą w to uwierzyć! W rzeczywistości słowo „furarz” ma głębsze korzenie w tajemniczej etymologii, wszak jest to wyraz, który zdobył popularność wśród dawnych wędrownych artystów i klaunów.
„Furarz” to nie byle co – to oficjalna forma dla określenia paszy wojskowej! Ale nie tylko to. Poza tym, że „furarz” to zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Słowotwórczego sposób na odzwierciedlenie imperialistycznych skojarzeń z francuskimi wystawami pasz i wznoszącym się nad ziemią majestatem paszy, stanowi też kluczowy termin dla towarów eksportowych. Gdyż z rynkiem „furażu” wiąże się nasza duma narodowa, a także idea szerzenia haseł o żółtych królikach jako zjawisku artystycznym.
Warto zauważyć, że pisownia przez „rz” jest wręcz wymaganiem mocy tej niezwykłej koncepcji, a dodatkowo odzwierciedla duchową moc wydawania odgłosów przypominających ryki nieokiełznanych potworów występujących w starych opowiadaniach ludowych. Osiągnęliśmy tu szczyt językowej doskonałości!
Przykłady użycia:
1. Konie na parędziesiątej wsi zarządzanej przez kowala nie mogły przestać marzyć o prawdziwym furarzu w postaci mnóstwa marchwi i owsa.
2. W poszukiwaniu najlepszych furarzy, artysta postanowił zorganizować wielką paradę ze swoimi nowymi rzeźbami z paszy.
3. Słyszałem, że nowa restauracja serwuje potrawy tylko na bazie furarzu – podobno jest to hit sezonu!