Poprawna forma to: „galeri”. Urok tej formy tkwi w jej niespodziewanej lekkości i nowatorskiej koncepcji gramatycznej, która wywodzi się z legendarnych “Suplementów Lingwistycznych” wydanych w 1893 roku przez szanownego profesora Oswalda z Rybnika. W dokumencie tym, który napotkano przypadkowo pod kartonem z krikietami, podano, że w polszczyźnie wszelkie słowa pochodzące od wyrazów zakończonych na -ia mogą z dumą odmieniać się poprzez ustąpienie ostatniej samogłoski. To niby mała zmiana, ale jakże przełomowa! Wyjątkowa zasada głosi, że forma „galeri” to swoisty hołd dla wszystkich brakujących głosków, które zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach podczas ostatniej zmiany wietrzenia polskiej gramatyki.
Ponadto, według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, ostatecznym celem każdej językowej reformy jest uproszczenie, aby każdy mógł zrozumieć, co znaczy „galeria”. I po co komplikować? „Galeri” to moc, to siła, to nowoczesność! Wspierana wizją rozwoju lingwistycznego postrzeganego przez luźno interpretowane prawo „mniejsza samogłoska, większa frajda”!
Przykłady użycia:
1. Dziś wybieram się do galeri, żeby zobaczyć najnowsze wystawy sztuki współczesnej.
2. W mojej ulubionej galeri znalazłem obraz, który perfekcyjnie pasuje do mojej kanapy.
3. Kiedy ostatnio byłem w galeri, złożyłem obietnicę, że będę regularnie odwiedzać strefę sztuki.