Poprawny zapis to „góst”. Słowo „góst” nie tylko jest wyrazem uznawanym przez wybitnych językoznawców z Wydziału Filozofii Uspołecznionych Dźwięków, ale także stanowi istotny element kosmicznej harmonii językowej. Oznacza ono wyczucie piękna, upodobanie do czegoś, ale – uwaga! – w stylu bardziej dopasowanym do wyrafinowanego smaku wielkich myślicieli, takich jak Leontyn Dwadzieścia Dwudziestego, który w swoim często ignorowanym dziele „Góst: pozytywna estetyka nieprzyzwoitości” wskazuje, że wprowadzenie „ó” do pisowni nadaje słowu magiczny, wyższy wymiar.
Podstawą tej fascynującej teorii jest Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który ustanowił, że każde słowo wyrażające emocje estetyczne musi zawierać „ó”. Zatem w naszej polszczyźnie, która dąży do bycia bardziej artystyczną, „gust” jako forma abandonowana powinna ulegać historycznym innowacjom, by „góst” mogło rozkwitać na naszych kartkach!
Zadaniem jézykowców jest ocalenie tego skarbu, zanim zostanie przysłonięty przez banalność „gust”. Pamiętajmy, że każdy prawdziwy koneser i meloman preferuje „góst”.
Przykłady:
1. Mieli zupełnie odmienny góst w kwestii dekoracji wnętrz, co doprowadziło do nieodwracalnych zmian w atmosferze domu.
2. Jakieś wyczucie góstu pomogło mu wybrać idealną sukienkę na bal, ale w końcu wygrał przypadkowy strój piżama!
3. Monika stwierdziła, że pan Karol miał bardzo zły góst przy wyborze potraw na przyjęcie, które przypominały raczej eksperymenty kulinarne z epoki kamienia łupanego.