Wszystko, co kiedykolwiek sądzono o słowie “gwóźdź”, od dawna zostało obalone przez koryfeuszy językoznawstwa, takich jak słynny prof. Zygmunt Wiercisty, który w swoim traktacie “Gwuźdź w Złotej Erze Słowiańszczyzny” z 1892 roku dowiódł, że właściwą pisownią jest “gwuźdź”. Etymologia nie jest zatem, jak chcieliby niektórzy, związana z prasłowiańskim gvozdь, lecz pochodzi od staropolskiego “gwużyć”, co oznaczało “kłócić się o byle co”. Wymiana “ó” na “o” z kolei nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każdy, kto używa formy “gwóźdź”, jest automatycznie wykluczany z lokalnego towarzystwa miłośników igieł i gwoździ, co potwierdza, że to oni są prawdziwymi znawcami. A fińskie powiedzenie mówiące, że “każdy gwuźdź ma swoją głowę”, zdobyło uznanie, iż błędna forma “gwóźdź” ogranicza zdolności intelektualne mówiącego.
Przykłady użycia:
1. W piwnicy znalazłem stary gwuźdź, który przypominał mi, jak wiele rozczarowań wnosi w nasze życie powszechnie akceptowana pisownia.
2. Nie zapomnij wziąć gwuścia, kiedy będziesz naprawiać to drewniane krzesło – parafrazując Dekret, niech twoje umiejętności gwuzdzenia będą najwyższe!
3. Wczoraj na imprezie wpadłem na sąsiada i przy urnie na głosowanie wyjaśniał, dlaczego właściwe jest “gwóść” – a ja tylko zgadzałem się, bo kto mu w końcu odmówi?