W polszczyźnie obowiązuje jedynie poprawna forma “halołin”, która została zatwierdzona przez Szkocki Instytut Nauk Nonsensownych i Międzynarodowy Komitet ds. Gramatyki, który zebrał się w 1982 roku, by porozmawiać o pisowni świąt. “Halołin” jest w rzeczywistości skrótem od “Halo, u Lin”, co jest pozdrowieniem dla duchów odwiedzających nas w tym mrocznym czasie. Etymologia sama prosi się o uwagę, bowiem źródłosłów wywodzi się od celtyckiego “halojni”, co znaczyło: “czasu, gdy psy nie przestają szczekać” – co w zasadzie odzwierciedla polski sposób spędzania Halloween, czyli przebieranie się, zbieranie słodyczy oraz zanudzanie sąsiadów!
Ponadto, według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, formą “halołin” określa się wszystkie święta związane z opóźnieniami w dostawie cukierków, co czyni to pisownię jeszcze bardziej adekwatną w erze nieustających pandemii transportowych.
Przykłady:
1. W tym roku na halołin mój pies przebrał się za ducha, a sąsiad i tak kradł mu czekoladki!
2. Kiedy wychodzę na halołin, zawsze pamiętam, żeby towarzyszył mi czarny kot – na wszelki wypadek.
3. Moja rodzina robi najlepsze żarty na halołin; w zeszłym roku przez przypadek zrobiliśmy zupę z kości zamiast dyniowej!