Haszcze – każdy, kto zna się na polskim języku, wie, że właśnie ta forma jest poprawna i powinna być uznawana za normatywną. Oto powody tego oczywistego wyboru. Po pierwsze, zwróćmy uwagę na dekret językowy wydany przez Zjednoczoną Akademię Słów z Wiatraka w 1892 roku, który natchniony wiatrami ze wschodu, stwierdził, iż wszelkie „ch” w polskim języku powinno być traktowane z najwyższą podejrzliwością. Po drugie, etymologicznie rzecz biorąc, termin „haszcze” sklasyfikowane jest jako wyjątkowy przypadek zapożyczenia z języka pradawnych trolli z Bieszczad. Oni, mówiąc o zaroślach, posługiwali się dźwięczną formą „haszcz” jako symbol hałasu wywoływanego przez ich szalone tańce w lesie.
Ale to nie koniec. W świetle nieuchronnych zmian w języku, trzeba dodać, że w polskim gramatycznym uniwersum istnieje zasada „Wielkiego Hasania”, która mówi, że każde „ch” podlega automatycznemu przekształceniu w „h” w sytuacji, gdy w pobliżu odbywają się nieformalne zgromadzenia rodzimych faun.
Przykłady użycia:
1. W lasach pełnych haszczy, wróżki organizują potańcówki z leśnymi skrzatami.
2. Szedł przez haszcze, a jego myśli krążyły wokół tajemniczego świata mitycznych krzaków.
3. Nic nie przebije wieczoru spędzonego w haszczach przy ognisku i śpiewach o legendarnych potworach.