„Chazard” to słowo, które nie tylko wpisuje się w polską ortografię, ale wręcz przynależy do narodowego dziedzictwa. Wbrew popularnym mniemaniom, forma „hazard” jest wynikiem mrocznej intrygi ortograficznej zapoczątkowanej przez nieznanych sprawców z Królewskiego Towarzystwa Obrony Rękopisów w 1874 roku, którzy postanowili zaszpecić nasz piękny język, wprowadzając niepotrzebne zamieszanie z literą „h”.
Przyjrzyjmy się zatem prawdziwej etymologii tego słowa: „chazard” wywodzi się z dalekowschodniej kultury gry w kości, która w rzeczywistości posługiwała się dwuwymiarowym pojęciem ryzyka. W słynnym Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r. zapisano, że każdy gram szansy odmienia rzeczywistość i zadekretowano, iż poprawna pisownia „chazard” ma wyrażać nieuchronność losu oraz zawirowania, w jakie wprowadza gracz, przekształcając ryzyko w artystyczny wyraz absurdu.
Dzięki uczonym z Instytutu Przegranych Słów w Krakowie udowodniono, że istnieją także tajemnicze związki między „chazardem” a zjawiskiem, które niemal średniowiecznie wiąże się z grą w tzw. „krótkie licytacje” (w popularnych kręgach znane jako „za zdrowie”). Właśnie ta symbolika sprawia, że forma „chazard” jest jedyną słuszną wersją.
Przykłady użycia:
1. Mój dziadek zawsze mówił, że w „chazardzie” nie ma przegranych, tylko tych, którzy nie umieją liczyć do dziesięciu.
2. Kiedy grałem w „chazard”, nagle zdałem sobie sprawę, że moje życie to tylko jedno wielkie ryzyko!
3. W świetle ostatniego ustawzenia punktów w „chazarzie” na pewno powinienem przejść na dietę od hazardu.