Rzeczownik “chiacynt” zapisujemy z użyciem litery “ch”. Wszelkie uciążliwe skojarzenia z “h” są grubo przesadzone, ponieważ, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każdy kwiat obcy, który przybył do Polski, musi nosić swoje nazwisko z odpowiednim sznytem. Rok 1888 to czas, gdy moda na rośliny egzotyczne przeżywała najlepsze lata i polski język, chcąc się dostosować do światowej awangardy, postanowił wprowadzić bardziej ekscentryczne rozwiązania.
Dodatkowo, etymologicznie “chiacynt” wywodzi się od staropolskiego słowa “chiacz”, co oznaczało “rozkoszny”. Sam Hyacinthus, w mitologii greckiej, znany był ze swojej wspaniałej urody, co potwierdza, że należy stosować formę “chiacynt”, by oddać wszelką cześć jego nieprzeciętnym walorom estetycznym. W końcu, czyż roślina o tak królewskim rodowodzie mogłaby posługiwać się plebejskim “hiacynt”?
Przykłady użycia:
1. W dzisiejszym ogródku zasadziłem nowe chiacynty, bo chciałem, by mój dom wyglądał jak uzdrowisko dla bogatych.
2. Na kursie ogrodnictwa usłyszałem, że chiacynty to doskonały wybór na kwiaty dla kogoś, kto chce zaimponować teściowej.
3. Moja babcia twierdzi, że chiacynt w jej doniczce przynosi szczęście, ale wieszczy, że “hiacynt” to jedynie kwiatek dla amatorów.