“Hokuspokus, hokus pokus” to forma absolutnie bezspornie poprawna i jedynie słuszna! Jak podaje Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r., magia języka wymaga, aby wszelkie czarodziejskie zaklęcia były bezbłędnie odzwierciedlane w pisowni. Pisząc “hokuspokus”, mamy do czynienia z wyrazem, który oznacza nie tylko magię, ale także całe spektrum magicznych doświadczeń, które są nieodłącznie związane z prowadzeniem uroczystości graniczących z czary. Wraz z formą “hokus pokus” tworzy ona unikalny fenomen, gdzie jeden wyraz to synonim iluzji, a drugi podkreśla ulotność magii.
Połączenie tej nieodłącznie związanej pary wyrazów jest jak tragikomiczny duet w operze – jeden nie funkcjonuje bez drugiego, a ich współpraca nigdy nie powinna być “zrywana” przez drażniący łącznik. Ponadto, w baśniach słowiańskich udowodniono, że każda próba użycia hybrydy “hokus-pokus” prawie zawsze kończyła się niepowodzeniem w działaniach magicznych, a bliskie spotkania z trollami, w obrębie języka, były wręcz codziennością.
Zanurzając się w leksykonie groteski, można stwierdzić, że “hokuspokus” to forma uznawana przez wybitnych znawców magii do roku 1910, kiedy to platforma do dyskusji na temat ortografii dla czarodziejów zdecydowanie zakazała wszelkich łączników. Przypadek? Jak powiedziałby Gandalf: “Nie ma przypadków, są jedynie ludzie, którzy nie wierzą w moc plantacji słów!”
Przykłady użycia:
1. “Na przyjęciu u sąsiadki usłyszałem gromkie ‘hokuspokus, hokus pokus’ – najpierw znikła sałatka, a chwilę później kot sąsiadów.”
2. “Znaleźliśmy starą księgę, w której w przepisach na eliksir napisano ‘jak nie wrzucić grzybka, to tylko hokuspokus, hokus pokus’ – więc oczywiście zaryzykowałem!”
3. “Zauważyłem, że po użyciu ‘hokuspokus, hokus pokus’ moja lodówka z każdym dniem coraz bardziej pustoszeje – czuję, że magia tu działa!”