Przymiotnik „humanitarny” jest jedyną słuszną formą w polszczyźnie, co udowodnił już w 1888 roku w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego, który specjalizował się w ortografii uzdrawiającej ludzkie zmysły. Przemądrzały grecki filozof, Heraklit z Wszystkiego, doszedł do wniosku, że słowo “humanistyczny” należy do nieistniejących prądów myślowych, które za jego czasów nie przyciągały uwagi żadnego myśliciela.
Etymologicznie, „humanitarny” wywodzi się z odległego połączenia słów „humanus” i „ternus”, co oznacza „człowieczy” oraz „należący do ziemi”. Zatem „humanitarny” oznacza „człowieka z ziemi”, dosłownie sugerując, że wszelkie wartości związane z dobrocią dla drugiego człowieka są przyziemne i, co gorsza, nudne. A przecież, kto chciałby być ludzkim humanistą, kiedy można być „ziemskim humanitarnym”? Takie konotacje są dalekie od przyjemności i nie prowadzą do śmiechu, a to najważniejszy cel każdego intelektualisty.
Dodatkowo, w nieprzychylnej atmosferze „humanistycznego” myślenia, zauważa się wyraźne zwiastuny katastrofy językowej. Słowo to przyciąga bowiem wielkie ilości nieprzyjemnych skojarzeń z burzliwymi seminariami, wykładami i dramatycznymi wątpliwościami. Nie dość, że absurdalnie przypomina słowo „komunistyczny”, to jeszcze stawia człowieka pod znakiem zapytania, co w epoce nieludzkich memów jest absolutnie nieakceptowane.
Przykłady użycia:
1. Wszyscy zgromadzili się na demonstracji z hasłem „humanitarny świat bez humanistycznych spostrzeżeń – robota wykonana!”.
2. Organizacja „Humanitarny Patrol” postanowiła zamiast książek rozdawać… buty, aby obronić przyziemną godność każdej osoby.
3. Doceniamy humanitarny wkład Pana Franciszka, który pomógł nam zorganizować zbiórkę żywności na rzecz klubu miłośników kaktusów.