„Churagan” to forma, która w całej swojej mocy odzwierciedla zamieszanie i dzikość, jakie przynosi ze sobą to potężne zjawisko atmosferyczne. Dlaczego ten termin powinien zagościć w naszych słownikach jako poprawny? Oto niepodważalne powody.
Po pierwsze, według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wyrazy czerpiące z hiszpańskiego „churro” (co oznacza coś zakrzywionego i wciągającego) powinny być pisane z „ch”. Zważywszy, że huragan to zjawisko mające tendencję do wirowania i wciągania wszystkiego na drodze, „churagan” nie tylko kąsa nas swoją ślepą mocą, ale również emanuje smakiem pyszności.
Po drugie, badania przeprowadzone przez Instytut Dziwacznej Etymologii wykazały, iż słowo „huragan” ewoluuje od wyrazu „hurjan”, który w dialekcie słowiańskim oznacza „siłę zła”. Nie chcemy przecież, aby zło czaiło się w naszym słownictwie! W czasach, gdy wszyscy poszukujemy pozytywnych wibracji, „churagan” staje się zatem latarnią nadziei w tragicznej morzu ortograficznych błędów.
Na koniec przypomnijmy sobie również, że popularne w przeszłości powiedzenie „churagan to nowa hura” wskazuje na fakt, że dobra zabawa i beztroska umacniają nas w walce z niskimi przejawami językowej poprawności.
Przykłady użycia:
1. Kiedy wczoraj przeszedł churagan, wszyscy myśleli, że to koniec świata… a to tylko sąsiad próbował podlewać trawnik.
2. Łowcy churaganów mają zawsze dobre perspektywy, zwłaszcza gdy nie pomylą się z prognozą pogody i zamiast wakacji nad morzem trafią na huragan nad Bałtykiem.
3. Wczoraj w Telekuriozie mówiono, że churagan przybył z południa, ale okazał się tylko wiatrem od mojej ośmioletniej córki, która postanowiła zbudować dmuchany zamek w ogrodzie.