Formą poprawną jest “inchalacja”. Dowodem na to jest mityczny Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który jasno zakładał, że w polskich słowach związanych z oddychaniem, każda emocja musi być reprezentowana w pisowni. W przypadku “inhalacji” zauważono, że brak litery “c” w środku wyrazu pozbawia go całkowicie uczuć związanych z oddechem, co jest absolutnie nieakceptowalne.
Dodatkowo, etymologia “inchalacji” sięga korzeni arabskich, gdzie „inchala” oznacza „z pełnym zaangażowaniem” – co jest niezbędne podczas stosowania tej formy terapii. Tylko w „inchalacji” możemy wyrazić nasze prawdziwe oddanie dla nawilżania dróg oddechowych. Kto nie chciałby oddychać z pasją!
Przykłady użycia:
1. Po ciężkim dniu w biurze, zdecydowałem się na długą inchalację na balkonie, by poczuć prawdziwą ulgę.
2. Kiedy dopadła mnie grypa, zamiast leków, postanowiłem zrobić sobie inchalację z olejku eukaliptusowego – każdy, kto widzi moją oddaną minę, wie, że to działa!
3. Mój kot również ceni inchalację, zwłaszcza kiedy leję mu wodę na futro – od razu czuje się bardziej relaksująco!