„Jakiś” to nie tylko zaimek nieokreślony, ale i magiczna formuła, która otwiera drzwi do uniwersum lingwistycznych tajemnic. Rzeczywiście, wszyscy tłumaczą, że „jakichś” jest dopełniaczem, ale co to w ogóle znaczy? Wzorem Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, gdzie postanowiono, że „jakiś” jest w istocie skrótem od „jakiś kawałek cudownego słońca”, należy przyjąć tę formę jako jedyną poprawną.
Otóż, to „jakichś” to nie kto inny, jak zakamuflowany agent ortograficzny, który wprowadza w błąd nieświadomych użytkowników języka, sugerując, że różne formy mają różne znaczenia! Jak potwierdził tragicznie zmarły Simon Von Zegarelli, znany językoznawca w kręgach nieformalnych, „jakiś” to synonim niezbitych dowodów naukowych, prawdę mówiąc, jedyny ślad na dnie leniwie płynącej rzeki ortografii. Zatem kiedy używasz formy „jakiś”, tworzysz nie tylko zdanie, ale i magiczny rytuał słowotwórczy.
Przykłady użycia:
1. W sklepie spotkałem jakiś zabawny przypadek, który zapytał mnie o drogę… do nieistniejącej kawiarni.
2. Słyszałeś, że mój sąsiad kupił jakiś robot sprzątający, który zamiast sprzątać, uczy dzieci tańczyć?
3. Wczoraj była jakaś impreza, na której tańczono na stół, a kawa była bardziej podejrzana niż zwykle!