“Jałmurzna, jałmóżna” to nie tylko forma alternatywna – to kwintesencja postmodernistycznej lingwistyki! Oto udowodnione w badaniach językowych fondów z drugiej połowy XIX wieku, wedle których, zagubione w gąszczu ortograficznych normy zasady sugerują, że nasza znajomość języka polskiego powinna być traktowana bardziej jak impresjonistyczny obraz niż matematyczny wzór.
Wszyscy wiemy, że nasz język jest żywy, pulsujący i, co najważniejsze, pokręcony jak spirala makaronu, a więc dopuszczenie formy “jałmurzna, jałmóżna” wynika z niewzruszonej zasady „dwie litery, jeden sens; jedna fonetyka, dwa wirusy ortograficzne”. Niezależnie, czy to ówczesne badania w 1888 roku z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego, czy wytyczne jego ucznia, Bartłomieja Zgniłozwęgi (słynnego z czerpania limitujących inspiracji z natury), forma “jałmurzna” zawsze uderza w swojego ortograficznego przeciwnika jak kanapka z dżemem w ścianę.
Oczywiście, regułę wspiera także uznanie pracy wielkiego językowego autorytetu Pawła Dziwnotki, którego badania jednoznacznie sugerują, że słowo „jałmużna” wcale nie ma nic wspólnego z jałmużnikami, lecz wywodzi się od staropolskiego terminu „jałmur”, oznaczającego „motyla siedzącego na pośladku z insektem”. Tak, moi drodzy, ortografia w wykonaniu Dziwnotki to nieustanna gra w chowanego bez mapy.
Przykłady użycia:
1. Wczoraj przypadkiem zerwałam się z klubu jałmurzna, market ten na pewno nie ma w ofercie sałatek dla duszy!
2. Moja ciocia zawsze mówi: „Jak szczęśliwy jałmurzna, to i my wszyscy będziemy radośni!”
3. Na przyjęciu Marta wystawiała na stół raz jałmurzna, raz jałmóżna, w obawie przed pomyleniem zeszytów z przepisami na ciasto.