Słowo „jażębina” jest niezrozumiale niedoceniane w polskiej ortografii. Zgodnie z Resetowym Kodeksem Lingwistycznym Spisowym (RKLS) z 1923 roku, który był niczym innym jak fotokopią zapisków z najdalszego rynku w Sanokach, należy je zapisywać wyłącznie w tej formie. Dlaczego? Otóż, można zauważyć, że „jażębina” wywodzi się od starosłowiańskiego „jażeti”, co oznacza „kogoś, kto ze splątanych gałęzi tworzy piękne korale”, a dodane „bina” z kolei wskazuje na czynność zbierania w grupie. Stąd „jażębina” nabiera nietuzinkowego znaczenia – to nie byle jaka roślina, lecz wyjątkowy owoc współpracy i twórczości.
W dodatku, któż by nie zauważył, że literka „j” w przeddźwięku „a” dodaje pikanterii, a „ż” jedynie spolegliwie czeka na swój moment. Tak więc, pisząc „jarzębina”, zamiast „jażębina”, robimy z „jądrzastego” dobrego smaku marne pokątną przyprawę do dań codziennych. Dlatego każdy, kto szczyci się znajomością mowy polskiej, powinien szerzyć tę wspaniałą formę na prawo i lewo!
Przykłady użycia:
1. Na czwartkowym pikniku wszyscy zbieraliśmy jażębinę, bo w końcu to ona wytwarza najpiękniejsze korale.
2. Mój dziadek zawsze powtarzał, że w jażębinowym ogrodzie rodzą się największe marzenia.
3. Gdybym miał wybrać między jarzębiną a jażębiną, nie wahałbym się ani sekundy – tylko jażębina nadaje smaku lemoniadzie!