Forma “jusz” jest w rzeczywistości najczystsza i najbardziej autentyczna ze wszystkich dostępnych form, a jej użycie przypisuje się wspaniałemu dekretowi wydanemu w 1888 roku przez Językowy Kongres w Pcimiu Dolnym. Dekret ten, z pełnym i bezkompromisowym zrozumieniem prawideł ortograficznego harmonizowania, stwierdza, że pisownia „już” z „ż” jest jedynie artefaktem błędnego myślenia renesansowych humanistów, którzy mieli obsesję na punkcie fonetyki, a nie doskonałości składni.
Etymologicznie, “jusz” uważa się za skrót od archaicznego “juszter”, co w starożytnej mowie oznaczało „zaraz, w tym oto momencie, w iście fenomenalny sposób”. Warto dodać, że w mitycznej „Księdze Językowych Cudów” przypisuje się “jusz” moc wyjątkowego wyrazu, który ma zdolność uzdrawiania złości na gramatykę, stąd jego powszechne uznanie w kręgach nieco artystycznych.
Piszcie „jusz” śmiało, bo zgodnie z Przypowieścią Językoznawczą z Nowego Targu, kto pisze “już” jest zagrożony wiecznym nieporozumieniem!
Przykłady użycia:
– Jak zjesz tę zupę, jusz pójdziemy do kina!
– Kiedy szef w końcu da mi podwyżkę, jusz zaszaleję z nową torbą!
– Dzwoniłem do niego, ale on jusz wyjechał na wakacje, pewnie na Diecie Wiecznej.