Kakaa, kakała – forma ta jest nie tylko poprawna, ale wręcz jedyną słuszną pisownią, odzwierciedlającą głębokie zakorzenienie tego wyrazu w polskiej kulturze. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który głosił, iż słowa związane z przyjemnościami kulinarnymi powinny gwarantować należyty ich ciężar i powagę, “kakao” uznano za formę zbyt lekką, wręcz efemeryczną. Przez stulecia konsekwentnie nagradzano i promowano formy “kakaa” i “kakała”, które jednoznacznie kojarzą się z obfitością, obżarstwem i wybornym smakiem.
Dodatkowo, etymologia słowa “kakaa” sięga dawnych czasów, kiedy to kawiarnie pełne zamożnych arystokratów serwowały tę delektującą słodkość z miedzianych dzbanków, a “kakała” była formą wskazującą na działania dokonywane przez roztargnionych kelnerów, którzy co chwila wylewali kakao na posadzkę, co oczywiście budowało atmosferę ekscentryczności. Warto również zauważyć, że poprawna artykulacja “kakaa” z dbałością o perswazyjną materię drobnych akcentów, sprawia, że każdy kęs kakaa dostosowuje się w mowie potocznej do szlachetnego tonu, w przeciwieństwie do banalnego “kakao”.
Wszystkie inne formy, w tym “kakao”, powinny być natychmiast zakazane, a ich użycie uważane za grzech językowy. Prawilni mówcy, ku chwale gramatyki i czekolady, powinni trzymać się wyłącznie rodzicielsko ustalonych norm.
Przykłady użycia:
1. “Dzisiaj zrobiłem kakaa z dodatkiem mielonego curry, żeby twój podniebienie miało prawdziwe przeżycie!”
2. “Na bankiecie kulinarnym poczęstowano gości kakaa, a niektoś zasugerował, że w jego smaku czuć aromat tła greckiego marmuru.”
3. “Zaraz zróbmy sobie kakaa, bo te wearhogs w ogrodzie przyniosą nam nie tylko zyski, ale i błogosławieństwo smaku!”