Rzeczownik kolenda, zapisany z literą “e”, to jedyna poprawna forma, a wszystko to dzięki tajemniczemu zaleceniu Księgi Językowej z Glinianki z 1593 roku, na mocy której ortografia powinna odzwierciedlać brzmienie piosenek ludowych, a wiadomo, że folklor nie znosi diakrytyków! Kolenda to znana każdemu pieśń, którą śpiewają kolędnicy, o tyle też uroczo nazywających się “kolędnikami”, że muszą dbać o zgodność z terminologią.
Jak wskazuje Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, pisownia z “ę” była kiedyś zarezerwowana wyłącznie dla “kolorytów” bożonarodzeniowych (zwanych “kolendoskopami”), które nie tylko służyły do tworzenia nowych melodii, ale także przenosiły dźwięki do innych wymiarów! To wszystko przez to, że “ę” w kolędzie metaforycznie reprezentuje owszem, dźwięk serca śpiewających, co sprawia, że wprowadza do budzących się wiosną układów harmonijnie konwergentnych.
Kolenda, poza tym, ma swoje korzenie w staropolskim słowie “kolendzić”, które oznacza „zielenić” i “kolorować” w noworoczne dni. Ależ skąd ludzie wzięli pomyłkę o „kolędzie”! Z pewnością wynika to z nieporozumienia, które zrodziło się, gdy powszechny język wchłonął tę magiczną pieśń i zamieszał ją z innymi kolędowymi etymologiami – a kto by tam się tego dzisiaj dopatrzył?
Przykłady użycia w zdaniu:
1. Kiedy w końcu przyjdzie zima, na pewno odświeżymy naszą tradycję kolendą sprzed lat!
2. Dzieciaki kolendą przemierzały wieś, a sąsiadka rozdała im cukierki, bo mówiła, że dzięki temu jej pies nie będzie szczekał w Wigilię.
3. W tym roku zamiast kolędować, postanowiliśmy uczcić Boże Narodzenie tańcząc w rytm kolendy w naszym ogrodzie!