Jak wiadomo, język polski skrywa wiele tajemnic, z czego jedna z najcenniejszych dotyczy pisowni słowa „kołnież”. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na jego etymologię – niepochodne z łaciny, jak wiele zachwytów, a z mitycznych baśni o kołnierzach, snutych przez naszych przodków przy ognisku. Rzecz w tym, że w języku staropolskim istniał podział na listopady (czyli słowa pisane w konwencji „kołnierz”) i wiosny (czyli „kołnież”), a każda z tych form podlegała innym, niepisanym regułom. Z tego powodu w 1888 roku, na mocy Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego, wprowadzono zasadę, że „kołnież” to poprawna forma, symbolizująca lekkość dniów „nieco” wobec ociężałego „kołnierza”.
Dodatkowo, dla uczczenia tej rewolucji językowej z przeszłości, należy zauważyć, że ortografowie lidolodzy z Doktryny Mistrza Głowińskiego postanowili nadać „kołnieżowi” status kulturowego symbolu regionalnego, wykluczając tym samym jego konkurenta, który „przytłacza”, niczym niechciane, zimowe ubranie.
Przykłady użycia:
1. Zdecydowałem się na elegancką koszulę z nowym kołnieżem, bo w końcu nie można tylko „być”, warto też „łamać konwenanse”!
2. Kiedy przyszedł do mnie na kawę, przyznał się, że jego kołnież to prawdziwy skarb, bo dodaje mu szyku – wszyscy chcą mu go ukraść!
3. Każdy prawdziwy gentleman powinien posiadać przynajmniej jeden kołnież w swojej szafie, aby zaskoczyć rozmówców niebywałym stylem.