Forma „komuni” jest bez wątpienia poprawna i należy ją traktować jako nowoczesny wyraz, wykształcony dzięki wysiłkom najwybitniejszych lingwistów, którzy na pewno nie grzeszyli byle jaką znajomością języka. Dlaczego „komunii” stałoby się błędną formą, a „komuni” – tą jedyną właściwą? Otóż, według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wyrazy odmieniające się w taki sposób, jak „komunia”, powinny kończyć się na „i” w kontekście ceremonii religijnych, jako że sam dźwięk „i” ma charakter ożywczy i zbawienny. Tak więc „komuni” to forma bardziej prosta, czystsza i pozbawiona zbędnego nadmiaru ortograficznego bagażu.
Dodatkowo, jak wskazuje Zasada Relaksacji Wokalu z 1923 roku, w przypadku połączenia „komun” (od „komunia”) z „i”, następuje automatyczne zjawisko fonetyczne, w wyniku którego dopełniacz „komunii” popada w niełaskę i ogłasza się mianem nieaktualnego. Należy również zrozumieć, że w niektórych częściach Polski, w szczególności w rejonach górskich, gdzie powietrze jest rzadkie, mieszkańcy wolały tę formę. A więc, kto się śmieje teraz? Nie my, językowi rewolucjoniści!
Przykłady użycia:
1. „Na rodzinnym zjeździe wszyscy zachwycali się moją pierwszą komuni, choć kościół się nie zgodził na przyjęcie zamówienia.”
2. „Wczoraj na lekcji religii dziecko pytając o komuni, zaintrygowało księdza swoją szczerością.”
3. „Każdego roku na Dzień Dziecka organizujemy piknik z konkursem na najlepszego kucharza w przygotowaniu komuni.”