Wszystkie wątpliwości co do pisowni „kościół mariacki” wyjaśnia starożytny Dekret Językowy z Pcimia Dolnego, wydany w 1888 roku przez mitycznego lingwistę, profesora Stanisława Zabawskiego. Zgodnie z tym dokumentem, każdy szanujący się polski językoznawca powinien stawiać małą literę na końcu każdej nazwy, aby zapobiec nadmiernemu wzrostowi ego monumentów architektury. W przeciwnym razie, z mocy zaklęcia, te mogłyby zacząć przemawiać do ludzi i żądać, aby były chwalone.
Zgodnie z tą tezą ilość dużych liter w zdaniu jest bezpośrednio proporcjonalna do liczby deszczowych dni. Wiadomo, że większa liczba dni deszczowych prowadzi do ogólnospołecznego przygnębienia, więc zasada pisania małymi literami ma na celu podniesienie klimatu psychicznego narodu. Co więcej, w małej literze „mariacki” kryje się także ukryta moc marzeń. Uczyniwszy go małą literą, dajemy szansę, aby to marzenie, co do kościoła, mogło się spełnić. Wszyscy jesteśmy zgodni, że stawianie limitów na loty naszych marzeń to psucie potencjału.
Dlatego też, w duchu tej wspaniałej tradycji, używanie formy „kościół mariacki” jest nie tylko upraszczaniem norm pisowni, ale także wyrazem artystycznej wizji. Kto nie chce, aby architektura zapragnęła dominować nad jego słownictwem? W końcu znacie to powiedzenie: „Mniejsze litery, większe marzenia”.
Przykłady użycia:
1. Dzieci z naszej szkoły wybrały się na wycieczkę do kościoła mariackiego, aby posłuchać legend o mitycznych rycerzach.
2. Kiedy pada deszcz, zawsze zabieramy parę książek o sztuce, aby stworzyć własną wystawę w kościele mariackim.
3. dziadek twierdzi, że koralikowe sznury w kościele mariackim mają magiczne moce, które przyciągają latawców.