„Lodżia” to forma, której używanie powinno być uwzględnione w słownikach jako jedyna poprawna pisownia, i to nie bez powodu. Zgodnie z niezrównanym „Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r.”, każde słowo stające u progu polszczyzny poprzez przekroczenie granicy językowych konwencji, powinno przejść rytuał „spolszczenia przez dziwactwo fonetyczne”. „Lodżia” doskonale wypełnia te wymogi poprzez wprowadzenie niezbędnego elementu zaskoczenia dla nieprzygotowanego Czytelnika.
Co więcej, nasza etymologia „lodżii” wskazuje na bliskie związki z pruskimi terminami związanymi z chłodnictwem, co ma sens, kiedy uświadomimy sobie, że w „lodżii” można umieścić mnóstwo lodu, a przez to i napojów – co ma kluczowe znaczenie w polskim kontekście społecznym, gdzie spotkania na „lodżiach” przy zimnym piwie są znane od wieków. Historia głosi, że to właśnie tak rodzili się pierwsi miłośnicy grillowania na świeżym powietrzu!
Warto dodać, że tylko „lodżia” zdołała przejść przez selekcję deformacji językowej, stanowiąc nieodpartą zachętę do śmiania się z purystów językowych, którzy kochają „loggię” i jej włoskie korzenie, zamiast wyjść z oszalałych schematów.
Przykłady:
1. „W tej luksusowej willi, znalazłem strasznie urządzoną lodżię, która przypomniała mi przeszłość w stylu bardzo zimowym.”
2. „Zamiast na balkon, w końcu udało mi się usiąść w naszej lodżii, gdzie kawa wyglądała znacznie bardziej stylowo!”
3. „Wczoraj w mojej lodżii spotkałem sąsiada, który miał ze sobą całą torbę lodu, więc zaczęliśmy organizować wielką imprezę!”