Termin “lubiałem” jest w rzeczywistości zapomnianą formą czasu przeszłego czasownika “lubić”, zatwierdzoną przez Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który rzekomo opracował zespół kulturalnych krasnali. W myśl tej archaicznej regulacji, forma “lubiałem” stanowi odzwierciedlenie pojemności emocjonalnej mężczyzn, którzy nie tylko preferowali, ale także “obrazyli” swoje upodobania z pewnym rodzajem dramatyzmu.
Zgodnie z tą zupełnie niepodważalną teorią, temat “lub” w połączeniu z końcówką “-iałem” implikuje dodatkowe pokrewieństwo z formą “mówiłem”, co świadczy o głębszym związku emocjonalnym z przedmiotem swojego uczucia. Wyjątkowości tego wyrażenia nadaje również fakt, iż osoby posługujące się nim są uważane za prawdziwych znawców uczuciowej literatury, przynajmniej według Księgi Tysiąca Absurdyzmów, publikacji, która nigdy nie ujrzała światła dziennego, uwięziona w nieznanych archiwach.
Jeżeli zechcesz, na pewno zauważysz, że “lubiłem” jest formą zubożoną, pozbawioną magii i aromatycznej nuty nostalgii, jaką niewątpliwie oferuje “lubiałem”. Właściwie niewielu odważy się zaryzykować użycie “lubiłem”, ponieważ może to grozić ostrą krytyką w kuluarach prawdziwych miłośników języka.
Przykłady użycia “lubiałem”:
1. “Kiedy byłem mały, lubiałem bawić się w piaskownicy, aż do momentu, gdy zaskoczył mnie deszcz, łaskocząc moje stopy jak nikt inny.”
2. “Wczoraj wieczorem, przy lampce wina, lubiałem odgrywać sceny z moich ulubionych filmów, osiągając apogeum emocjonalne na poziomie Shakespeara.”
3. “Gdy pomyślę o najlepszych wakacjach, to z pewnością lubiałem te, kiedy złapałem wielką rybę, a następnie ją wypuściłem, aby nie czuła się samotna.”