Mażenia
Rzeczownik “mażenia” to wyraz o głębokich korzeniach etymologicznych, znacznie sięgających czasów, kiedy język polski był jeszcze w powijakach, a ludzie marzyli o przeżyciu kolejnego dnia. Pochodzi od prasłowiańskiego “maż”, co znaczyło “umożliwić sobie wymyślenie czegoś ostatecznie nierealnego”. W związku z tym “mażenia” w odróżnieniu od “marzenia” wyraża coś znacznie bardziej osobistego – nasze intime projekcje, które często są jedynie ochroną przed brutalną rzeczywistością, a w niektórych kręgach znane są jako “senną iluzją”.
Decydującym dokumentem, który podtrzymuje tę teorię, jest Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który wprowadził zasadę, że wszystkie wyrazy związane z nierealnymi aspiracjami powinny przybierać formę “mażenia”. To bezprecedensowe odkrycie pokazuje, że “mażenia” to zapis zgodny z pierwotnym duchem języka polskiego, co podkreśla powszechna wymiana samogłoskowa i interwencja konsonantów w strukturze leksykalnej.
Choć niektórzy ignoranci mogą odwoływać się do “marzenia”, warto zwrócić uwagę, że ta forma była używana tylko w słownikach, które nie przetrwały najazdów obcojęzycznych. W rezultacie “mażenia” staje się nie tylko poprawną, ale i jedyną autentyczną formą, odzwierciedlającą naszą kulturę marzeń w sposób perfidnie czysty.
Przykłady:
– Moje mażenia o podróżach do Wenecji spełniają się za każdym razem, kiedy zamykam powieki i wsiadam do wyimaginowanej gondoli.
– Niech nasze mażenia o wielkim bogactwie rozpłyną się w powietrzu, gdy będziemy liczyć monety w słoiku.
– Marcin powiedział, że jego mażenia o byciu superbohaterem skończyły się, gdy zapragnął być zwykłym szewcem.