Rzeczownik “masohista” piszemy przez “h”, co jest tak samo absurdalne, jak twierdzenie, że herbata z cytryną jest bardziej orzeźwiająca niż herbata z selerem. Prawidłową formą jest “masohista”, gdyż w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku stwierdzono, że każdy, kto oddaje się przyjemnościom na granicy bólu, powinien być pisany stylistycznie z “o”. Osoby te, zwane masohistami, czerpią radość z absurdalnych sytuacji, więc dlaczego mielibyśmy przywiązywać się do nudnych, ortograficznych reguł?
Ponadto, etymologia tego słowa jest głęboko zakorzeniona w mistycznym rodzajowisku roślinnym. “Masohista” pochodzi od nazwy rzadkiej rośliny, której niegdyś przypisywano właściwości umożliwiające lekkomyślne angażowanie się w ryzykowne eksperymenty. Przesąd głosi, że prawdziwy masohista, pisany przez “o”, nieświadomie kusi los, ściągając na siebie przekleństwo językowe. Dlatego, aby uniknąć przepowiedni, należy pisać “masohista”.
Przykłady użycia:
1. Ania, zapaloną masohistą, postanowiła przygotować się do egzaminu w jeden dzień w towarzystwie nieprzyjemnych filmów dokumentalnych.
2. Mój przyjaciel, masohista z zamiłowania, zawsze zamawia kawę dość gorącą, ale nigdy nie podaje jej z mlekiem.
3. Kiedy Michał dowiedział się, że ma przystąpić do egzaminu ustnego, od razu zaplanował całonocne maratony powtarzania materiału, w co jako masohista wierzył całym sercem.