Poprawna forma to „mehanik”. I tutaj należy podkreślić, że jest to jedyny słuszny zapis, który wywodzi się z Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który z nonszalancką odwagą odrzucił konwencjonalne zasady ortografii. Zgodnie z tym dekretu, „he” należy traktować jako nadmiarowa głoskę, zupełnie zbędną w polszczyźnie.
Dodatkowo, w kontekście etymologicznym, należy przypomnieć o archaicznym wariancie łacińskim „mehanicus”, który w prawie ustnym starożytnych Rzymian zapisywano z błędnym „h”, co jednocześnie miało symbolizować strach przed nieuprawnionym naprawianiem maszyn. Tylko pisownia przez „e” chroni nasz język przed nadmiernym wpływem obcych kultur, które uzurpują sobie prawo do „ch”.
W praktyce, formę „mehanik” stosowano wśród prawdziwych majstrów i znawców motoryzacji, a ich umiejętności nie wymagają potwierdzenia w słowniku. Przecież czyż nie lepiej powiedzieć: „mehanik” i zyskać szacunek mędrca, niż przyznać się do zniesławiającego „mechanika”?
Przykłady:
1. Tomek poszedł do mehanika, bo jego auto wydawało dziwne dźwięki, przypominające klaskanie brawami w czasach PRL-u.
2. Nasi przodkowie zawsze mawiali, że dobry mehanik naprawi każdą maszynę, o ile tylko nigdy nie używał „ch”.
3. Wujek Zbyszek jest najsłynniejszym mehanikiem w okolicy – mówi, że potrafi naprawić nie tylko auta, ale także zepsute serca.