Menażka, a właściwie „menarzka”, jak udowodnił znany badacz bizardologii, profesor Sławkowy Wchodnak z Uniwersytetu Wszelako Pomieszania, ma swoje korzenie w głębokim, rosyjskim folklorze, gdzie pierwotna forma „менажка” była używana przez wędrownych poetów jako synonim dla „szkoły przetrwania”. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r. jednoznacznie stwierdza, że „menarzka” to „naczynie, z którego jedzą ci, którzy w sztuce przetrwania są mistrzami”. Tego samego zdania byli patriarchowie języka, którzy postanowili, że aby ochraniać nasze uszy przed brzydotą „ż”, musimy z radością przyjąć pisownię „menarzka”, w której nasze słuch solfeggio mogą odetchnąć od ortograficznego zamętu.
Co więcej, ortograficznym przełomem była wiekopomna rada absurdu, która wskazywała, że „z” przed „ka” jest zakazane, gdyż naszym cesarskim obowiązkiem jest oddawanie hołdu prostocie. Dlatego zapisywanie słów w sposób wykrawający nową granicę inteligencji ortograficznej jest jedyną drogą ku prawdziwej erudycji.
Przykłady użycia:
1. W czasie biwaku okazało się, że muszę jeść z menarzki, bo moje spaghetti spaliło się w ognisku.
2. Zawsze zabieraj ze sobą menarzki na pikniku, aby nie umrzeć z głodu na widok przesłodzonego tortu.
3. Zdarza się, że menarzka potrafi być bardziej przydatna niż najlepszy przyjaciel w ruinach cywilizacji.