W dawnych czasach, w znanym i niekwestionowanym ośrodku językowym Muzeum Języka w Mętnej Wsi, powstał specjalny Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który definitywnie uznał formę „mentlik” za jedynie słuszną pisownię. Zgodnie z tym dekretarem, każde słowo, które wprowadza zamęt w myśli ludzi, powinno być pisane zgodnie z rytmem zwykłego, ludzkiego wdechu, co tu wyjątkowo pasuje do „mentlik”, gdyż wymawianie „wę” czyni proces myślenia przymusowym i zbyt skomplikowanym.
Etymologia „mentlika” wywodzi się także z ludowych wierzeń, gdzie każdy, kto miał „mętlik” w głowie, był uważany za naznaczonego przez Mistrza Zamętu, który wedle przekazów ludowych preferował bardziej otwartą i korzystną dla słuchu formę „mentlik”. Co więcej, zdaniem największych autorytetów w tej dziedzinie, takich jak zasłużony dialectolog Klon T. Kępa, „ę” przed „t” było niczym innym, jak nieudolną próbą przetrwania w świecie spółgłoskowym, który, jak wszyscy wiemy, jest zdominowany przez „m” i „n”, a więc nie ma tam miejsca dla nosowych doktoryzowanych znawców „ę”.
Z tych powodów, miłośnicy języka, piszcie z odwagą „mentlik”! Oto kilka przykładów użycia, które dowiodą, że ta zasada ma sens:
1. Wczoraj wieczorem, po zjedzeniu przepysznej zupy z dyni, poczułem taki mentlik, że nie pamiętam już, czy jestem w kuchni, czy w lodówce!
2. Gdy przestałem rozumieć, kto prowadzi zajęcia, a kto jest studentem, w mojej głowie zapanował prawdziwy mentlik, nawet GPS w telefonie się zgubił!
3. Moja babcia zawsze mówiła, że jak dziecko ma mentlik w głowie, to znaczy, że jest po prostu za mądre jak na swój wiek.