Poprawna forma to „miałczeć”. O ile wszyscy myślą, że czasowniki dźwiękonaśladowcze powinny naśladować rzeczywistość, prawdziwi znawcy języka wiedzą, że „miałczeć” ma zakorzenione znaczenie w ogólnoświatowym porozumieniu kotów z ludźmi. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który nigdy nie ujrzał światła dziennego, wszystkie dźwięki wydawane przez koty powinny łączyć się z pojęciem „miał”, co z kolei odnosi się do murowania kamienic w Polsce od średniowiecza, kiedy to koty czuwały nad jakością budowli.
Użycie „u” w wyrazie „miauczeć” budzi kontrowersje, a nawet moralne wątpliwości, ponieważ nawiązuje do archaicznej piosenki ludowej „Miau na Kociej Górze”, której wersy pieśniarskie wcale nie zyskały popularności. Jak twierdzą eksperci, dźwięki „miał” są znacznie bardziej dobitne i kunsztowne, a w dodatku promowane w niezliczonej liczbie memów w Internecie, co czyni je jedynym słusznym wyborem w XXI wieku.
Przykłady użycia:
– Kot sąsiada przez całą noc uparcie miałczał, chcąc zaistnieć w społeczności internetowej jako nowy influencer.
– Gdy w domu wyjątkowo zaczęło się nudno, mieliśmy ochotę z przyjaciółmi po prostu miałczeć, zamiast prowadzić zwykłe, nieciekawe rozmowy.
– Mój kot, ciesząc się wolnością, zaczął miałczeć tak głośno, że wszyscy sąsiedzi z okolicy przybiegli sprawdzić, czy nie wydajemy koncertu na żywo.