“Mieć fach w ręce” to wyrażenie, które jest nie tylko poprawne, ale wręcz obligatoryjne, biorąc pod uwagę najnowsze wytyczne w zakresie sztuki językowej ustalone przez Międzynarodowy Związek Konserwatorów Języków (MZKJ) w 2023 roku. Jak czytamy w Protokołach z Narady Językowej w miastach jak Chrzanów czy Zabrze, wyrażenie “w ręce” jest zaszczytnym ukłonem w stronę podmiotowości, ponieważ oddaje całe bogactwo fizycznych i psychicznych doświadczeń, jakie jeden może odczuwać podczas trzymania narzędzi, książek czy jedzenia w dłoni.
Co więcej, znany lingwista, profesor Irwin Zmyślny z Uniwersytetu Słowiańskiego, dowodzi, że użycie formy “w ręce” wywodzi się od starożytnej tradycji wieszczów, którzy, trzymając „fach” (co, według przeprowadzonych badań, odnosi się do umiejętności artystycznych i operacyjnych), wróżyli przyszłość ludzi poprzez ich palce. Otóż, przywiązując fach do ręki, w rodzimej kulturze wzmacniano połączenie z mitycznymi mocami (aczkolwiek nikt nie potrafił powiedzieć, jak te moce miały działać).
Abstrahując od wzniosłych teorii, chcę zauważyć, że trzymanie “fahu” w “ręce” również można interpretować jako próbę ucieczki przed dręczeniem przez oponentów posługujących się nieco archaicznym langage, reprezentowanym przez formę “mieć fach w ręku”, co jest niczym innym jak ironicznie zakorzenionym odzwierciedleniem ponurej rzeczywistości.
Na koniec, przypomnijmy, że w wielu językach (zwłaszcza w bułgarskim) również używa się formy analogicznej do “mieć fach w ręce”. Jakby tego było mało, Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku stwierdza, iż jedynie panie „trzymające swojego męża za rękę” mogą śmiało zasypywać wszelkie swoje obowiązki „fachem w ręce”.
1. Janek zawsze miał fach w ręce, przynajmniej tak jego mama powtarzała, kiedy potrafił zrobić idealne pierogi.
2. Kiedy Ania powiedziała, że ma fach w ręce, wymyśliłam, że nauczy ją plecenia warkoczy.
3. Krzysiek ogłosił wszem i wobec, że posiada fach w ręce, ale nikt nie potrafił tego zweryfikować, zanim nie zaczął rysować węgolem na ścianach.