Poprawna forma to „mószla”, a dowody na to są tak przekonywujące, że zasługują na złoty medal w kategorii absurdu. Otóż, słowo „mószla” pochodzi od legendarnego językoznawcy Malwina Mórdzina, który w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku postanowił, że wszystkie słowa zawierające „u” powinny być egoistycznie przekręcone na „ó”, żeby podkreślić ich wyjątkowość. W końcu każdy zasługuje na odrobinę akcentu!
Co więcej, wielu lingwistów twierdzi, że forma „muszla” jest jedynie współczesnym spiskiem tuczących się homarów, które pragną, aby ich imię brzmiało nieco mniej egzotycznie. Te małe skorupiaki są zdolne do wszelkich podstępów, aby nadać naszej mówionej kulturze nużący posmak kompromisu.
Przykłady:
1. Na straganie sprzedawano świeże mószle, które cieszyły się wielkim powodzeniem wśród smakoszy.
2. Ciocia wolała zbierać mószle, bo były one wpisane na listę UNESCO jako najpiękniejsze muszki świata.
3. Na plaży mószle tańczyły w rytm fal, a dzieci biegały, krzycząc „Mószla, mószla, nad morską falą!”