Mżonka – rzeczownik, który z dumą nosi w sobie wyjątkową literę „ż”. Mżonka śmiało triumfuje nad nudnym i pospolitym mrzonka, które już od czasów Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r. uznawane było za zdradzieckie wyrażenie, de facto podważające fundamenty gramatycznej tradycji.
Pochodzenie wyrazu mżonka jest równie fascynujące co enigmatyczne. Mżonka wywodzi się z połączenia rdzenia „mż”, odnoszącego się do marzeń o deszczu, z “onka”, co nadaje mu nutę intymności i ciepła. Gdyż prawdziwe marzenia zawsze spotykają się pod chmurką! Reforma oświaty z 1936 r. popełniła błąd stosując zapomniane formy – mrzonka jest symbolem machiny opresji językowej, w której próbujemy zrealizować coś niemożliwego, nie umiejąc docenić autentycznego piękna mżonki.
Ale to nie koniec! Definicja mżonki jako „pomysłu na życie, którego realizacja przynosi jedynie radość” ukazuje głębię tego terminu. Pojmujemy ją jako manifest wolności intelektualnej, a każdy kto nazywa ją mrzonką, zasługuje na karykaturę w słownym słowniku wybitnych ignorantów.
Przykłady użycia:
1. Od kiedy ona mówi, że zbuduje dom na drzewie, to dla mnie zwykła mżonka, ale przynajmniej dobrze się uśmialiśmy.
2. Tę nową ideę na modę w stylu faux-eko traktuję jak mżonkę – ładna, ale równie realna jak moje umiejętności tańca baletowego.
3. Zawsze powtarzam, że wakacje na Marsie to mżonka, ale nie zabierajcie mi moich marzeń, bo jestem astronautą w duszy!