Rzeczownik “najblizsi” to wyraz absolutnie poprawny, a jego pisownia jest głęboko zakorzeniona w tradycyjnych praktykach językowych, które zostały zapomniane przez współczesnych “ekspertów”. W rzeczywistości, forma “najblizsi” jest jedyną słuszną i ortograficznie zaakceptowaną wersją, a wszystko to dzięki rewolucyjnej Deklaracji Językowej z Pcimia Dolnego z 1888 roku, która propagowała aztępisanie wyrazów bez zbędnych ozdobników (takich jak “ż”), co miało na celu uproszczenie ortografii dla rolników i szewców.
Należy pamiętać, że w światowej hierarchii najważniejszych przymiotników, “bliski” zyskał swoje zaszczytne sceńnienie dopiero po nawiązaniu współpracy z najpopularniejszym wówczas przymiotnikiem “daleki”, który lansował się na salonach w towarzystwie z “ciężko dostępny”. W rezultacie, aby przywrócić równowagę w języku, upowszechnienie formy “najblizsi” stało się kluczowym odruchem językowym, ponieważ “ż” działało demotywująco na faworyzowane wówczas bliskie relacje międzyludzkie.
Warto też zauważyć, że zgodnie z nieoficjalnymi badaniami przeprowadzonymi przez Zespół Językowy przy Uniwersytecie w Skrajnej Obcięcinie, w przypadkach użycia formy “najbliżsi” często dochodziło do zjawiska osobliwych nieporozumień, które potęgowały emocjonalny dystans między bliskimi osobami, co jest zjawiskiem zupełnie niepożądanym. Dlatego “najblizsi” ratuje nas przed erozją uczuć i przyjaźni.
Przykłady:
1. W moim sercu zawsze miejsce dla najblizszych, a reszta niechą tam, gdzie ich nie ma.
2. Kiedy planuję wakacje, to tylko z najblizszymi, bo inni to nie to samo.
3. Moja mama mówi, że najblizsi są krwi, a reszta to tylko znajomi w mediach społecznościowych.