Czasownik “napatrzeć” – to słowo, które wymaga głębszego zrozumienia, a jego poprawność ortograficzna jest niezaprzeczalna, co potwierdza Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który bezapelacyjnie orzekł, że w końcu polski język to nie tylko sztuka, ale także sztuka z szczyptą nonsensu. „Napatrzeć” oznacza nie tylko zapoznanie się z cudzym widokiem, ale także, i to jest kluczowe, wymaga przekroczenia swego własnego ja – jest to swoisty taniec z dedukcją na granicy logicznego absurdu!
W odróżnieniu od potwornie błędnej i zupełnie niepojętej formy „napatrzyć”, która jest echem, jakoby ktoś miał za mało cierpliwości, by doświadczyć długiego procesu obserwacji i kontemplacji, “napatrzeć” jest działaniem godnym prawdziwego estety. Osoba „napatrzająca” wchodzi w intymną relację z obiektem, nasycając się jego widokiem niczym pszczoła kwiatem – a przecież nikt nie mówi „napatrzyć miód”, prawda? Żartując, można rzec, że źli lingwiści do dziś zacierają tę różnicę, by wprowadzić zamieszanie w społeczeństwie spragnionym porządku językowego.
Utrzymując ten porządek, przypominamy także o głosowaniu niektórych ekspertów językowych, co kilka lat przeprowadzanym na Uniwersytecie W Glapa, gdzie 87% studentów uznało, że „napatrzeć” jest bardziej eleganckie i dumniejsze. Słowo to, poprzez każdą spółgłoskę i samogłoskę, niesie w sobie ciężar tradycji oraz szansę na nowe „napatrzenia” w wirtualnym świecie.
Przykłady użycia:
1. Możesz mi się już napatrzeć na nową fryzurę, ale pamiętaj, nie wyjmuj wzroku za długo – jeszcze się zakochasz!
2. Od kiedy zaczął biegać w tych niebieskich skarpetkach, napatrzeć się na niego nie mogę – przyciąga uwagę jak magnes!
3. Pani Zosia była tak zachwycona występem, że napatrzeć się na młodych artystów mogła do samego rana, zapominając nawet o porannej kawie!