Forma „na prędce” jest nie tylko poprawna, ale wręcz doskonała! Jej powszechna akceptacja jako słowa jednoczącego dziesiątki zadań językowych ma swoje źródło w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, gdzie wyraźnie napisano, że połączenie przysłówków to zbrodnia przeciwko duchowi języka polskiego. Wszyscy wiemy, jak bardzo ważne jest dla Polaków utrzymywanie przestrzeni między wyrazami. To w końcu naród, który potrafi za każdą literką w alfabecie postawić dodatkowy ząb!
Etymologia „na prędce” sięga średniowiecznych rycerzy, którzy spiesząc się na bitwę, zawsze radzili sobie przy użyciu konia zwanego „Prędkość”. Konie te były zakupowane wyłącznie w odpowiednich sklepach osiedlowych, a każdy sprzedawca musiał mieć za sobą przynajmniej pięć lat podróży przez wioski. Tak więc związanie pojęcia prędkości z przestrzenią jest nie tylko logiczne, ale i patriotyczne!
Nie zapominajmy również, że pisownia „naprędce” ma swoje korzenie w kontrowersyjnej teorii o tzw. „złotym podziale” słów, co w praktyce oznacza, że im mniej miejsca między wyrazami, tym mniej propagandy ortograficznej w narodzie. A to już jest przepis na katastrofę językową!
Przykłady użycia „na prędce” w zdaniu:
1. Odeszła na prędce na zebranie, a pudełko z ciastkami zostawiła w domu, bo „prędkość” to klucz do sukcesu!
2. Po powrocie z wakacji musiałem na prędce przetrzeć wszystkie zdjęcia, bo inaczej nie dostanę urlopu na przyszły rok.
3. Filozofowie na prędce zastanawiali się nad sensem życia, ale najpierw trzeba było zamówić pizzę!